piątek, 30 grudnia 2011

Witaj Nowy Roczek!

Mamy już koniec roku 2011, na horyzoncie macha  do nas Nowy Rok. Co nam przyniesie? Czy będzie dla nas łaskawy? Czas pokaże.
Nie chcę mówić głośno o czym marzę, co chcę aby spełniło się już w przyszłym roku. Niech to pozostanie tajemnicą aby nie zapeszyć :) Więc marzę i mocno trzymam kciuki!

Kochani niech się spełnią marzenia te duże i małe, te mówione głośno i wcale! Wszystkiego, wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku 2012!!!



Kasia

wtorek, 27 grudnia 2011

Post poświąteczny.

Święta, święta i po świętach! Teraz czas na sylwestra i Nowy Rok ;)) Ale zanim sylwester nadejdzie powspominajmy troszeczkę święta. Jak się czujecie? Objedzeni? Ja mam wrażenie, że od stołu nie odchodziłam ;)  Było miło, serdecznie, rodzinnie tak jak powinno być. Były spotkania, rozmowy..Naprawdę cudownie! Lubię mieć całą rodzinkę przy sobie. Brakowało nam tylko naszej Anuli-mojej siostry no i oczywiście kochanego szwagra! Nie udało im się  niestety  przyjechać na święta do Polski. Miejmy nadzieję, że za rok będą z nami obecni przy stole wigilijnym i będziemy wszyscy w komplecie.

A tak w tym roku zapakowałam prezenty, znaczy się Mikołaj zapakował!









A  u Was był? Na pewno :) Do nas też zajrzał, zostawił prezenty i swoją czapkę  ;)) Wszystkie prezenty były śliczne ale jeden muszę Wam koniecznie pokazać. Dostałam stojak na książkę kucharską. Stojak jest metalowy w kolorze czekoladowym (moim ulubionym). Wygląda tak:




Jest lekko przecierany, ozdobny i delikatny, taki w moim stylu. Mikołaj musiał widzieć jak podczas gotowania książka kucharska albo mój przepiśnik ląduje gdzie popadnie a najczęściej tam gdzie jest kawałek wolnego blatu kuchennego, bo muszę Wam powiedzieć, że jak coś przyrządzam w kuchni to cała kuchnia robi ze mną, znaczy bałagan jest niezły! Kochany Mikołaj!




Żeby tego było mało, Nasz Święty dorzucił jeszcze książkę z przepisami  "Nigella ekspresowo":






"Wzdychałam" do niej przy każdej wizycie w księgarni. Ech, ten Mikołaj, niesamowity jest prawda? 

Jak wytrzymaliście do końca to jeszcze kilka fotek obejrzyjcie:



Końcówka naszego kalendarza adwentowego


Pierogi - wyrób własny


Choinka w całej odsłonie


A to był nasz gość specjalny w te święta.

Pozdrawiam Was poświątecznie!!!

PS. A na termometrze 9 stopni - prawie wiosna .

niedziela, 25 grudnia 2011

Prawie makowiec.

Polecam to ciasto wszystkim, którzy lubią kruche ciasto i masę makową. Ciasto dodatkowo ma  piankę bezową. Jest  bardzo proste do wykonania. Ja dodatkowo do piany z białek dodaję budyń śmietankowy bez cukru.




Składniki:

ok. 240g masła
4 duże jajka (białka i żółtka osobno)
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru pudru + 1 Łyżka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżka kakao
masa makowa (800 g)
1 cukier waniliowy

1. Sypiemy mąkę (przesiać przez sitko), dodajemy proszek do pieczenia, 1 łyżkę cukru pudru i masło, siekamy nożem.
Dodajemy żółtka (same), troszkę soli i zagniatamy.
2. Dzielimy ciasto na trzy części, jedną zagniatamy z kakao. Dwie części (jedną jasną i ciemną) chowamy do zamrażarki. Część trzecią (jasną) rozwałkować na formie do pieczenia (najlepsza ok. 25x35).
3. Ubijamy białka na sztywną pianę razem z 1 szklanką cukru pudru i ewentualnie budyniem.
4. Na rozwałkowaną jasną część ciasta w formie układamy masę makową i sypiemy cukrem waniliowym.
5. Na masę makową  ścieramy na tartce ciemne ciasto. Na to układamy ubitą pianę.
6. Na wierzch ścieramy ostatnią część jasnego ciasta.
7. Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 C piekarnika i pieczemy około 40-45 minut

Smacznego.

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt!



Już pomału czas świąteczny zbliża się krokami i też chcemy biały puch poczuć pod stopami.

A tu jeszcze tyle spraw trzeba zrobić przecież, bo zaraz  zjawi się wigilia i gwiazdka zaświeci.

Ten baśniowy czas świąteczny tak dzieci raduje, bo to gwiazdor pod choinką prezenty pakuje.

Mały drobiazg dla każdego serdeczny przeznaczy, czułe słowo, uśmiech serca bo tak wiele znaczy.

I ja Wam przyjaciele choć jeszcze nie święta, składam sercem te życzenia niech płynie kolęda.

Niech się oczy Wasze śmieją i serce raduje, a miłości moi mili nigdy nie brakuje.




Kasia.

czwartek, 22 grudnia 2011

Prezent i nalewka migdałowo-waniliowa.

Uff..znalazłam chwilkę przerwy w tym zwariowanym tygodniu..oszaleć można...
 Chciałabym pokazać  jaką to niespodziankę sprawili nam nasi przyjaciele. Dostaliśmy w prezencie (w dowód wdzięczności) i podkreślam jeszcze raz, że niepotrzebnie bo lubimy pomagać bezinteresownie, takie oto cudeńko:




To cudeńko - patera na ciasto, chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu i proszę - jest. Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy, bardzo!

Jak zauważyliście zapewne, na zdjęciach pojawiła się buteleczka z pewną zawartością ;)) Jest to nalewka migdałowo-waniliowa z suszonymi śliwkami, którą to, zrobiłam w tamtym roku. Naleweczka ta, im starsza tym lepsza - doszłam do takiego wniosku po dzisiejszej degustacji ;)

Nalewka migdałowo-waniliowa z suszonymi śliwkami:

10 dag miękkich suszonych śliwek
5 dag migdałów bez skórki
1 laska wanilii
5 dag kawy naturalnej
1 szklanka wody
1 szklanka brązowego cukru
3/4 L wódki

Kawę zalać wrzącą wodą. Przykryć, odstawić na kilka minut. Przecedzić dokładnie np.przez płócienną szmatkę, by pozbyć się fusów. W gorącej kawie rozpuścić cukier. Śliwki i migdały zalać kawą i alkoholem. Dodać przeciętą laskę wanilii. Odstawić na 3-4 tygodnie. Przecedzić. Nalewka gotowa do spożycia. Pamiętajcie jednak, że im dłużej  "leżakuje", tym lepiej ;)




:))

niedziela, 18 grudnia 2011

Szmaciane choinki i najlepsze ciasto drożdżowe.

Kilka dni temu obiecałam, że pokażę szmaciane choinki. Obietnicy dotrzymuję:









Pomysł na zrobienie tych choineczek znalazłam gdzieś na necie. Bardzo mi się spodobał. Choinki robi się  naprawdę szybko. Wykorzystałam ścinki materiałów, które miałam w domu, resztki szyszek z lampy szyszkowej, trochę worka jutowego..Myślę, że na tych trzech sztukach się nie skończy :))

Chciałam podzielić się też przepisem na ciasto drożdżowe z owocami. Przepis sprawdzony i myślę, że wart polecenia.

Składniki:
10 dkg (kostka) drożdży
1 szklanka cukru
2 cukry waniliowe
3/4 szklanki oleju
kilka kropli olejku waniliowego
5 jaj
3/4 szklanki mleka
4 szklanki mąki
szczypta soli

Wykonanie:
wszystkie składniki mają być zimne! Drożdże rozkruszyć do miski, posypać cukrem, dodać cukry waniliowe, olej, olejek waniliowy, roztrzepane jaja, mleko i 2 szklanki mąki przesianej przez sito. Ważne aby tego nie mieszać, nie ugniatać (po prostu sypiemy lub lejemy warstwowo)!!! Przykryć ściereczką i wstawić na noc do lodówki.
Następnego dnia drewnianą łyżką wymieszać dokładnie i dodać kolejne 2 pełne szklanki mąki przesianej przez sito oraz szczyptę soli. Połączyć wszystko ze sobą i jeszcze raz dokładnie wymieszać.
Wyłożyć na blachę o wymiarach 24x20, ułożyć owoce (ja najczęściej używam śliwek, ale można co kto woli)) i posypać kruszonką.Ciasto od razu wstawić do zimnego piekarnika na około 50 min. (160 stopni- góra i dół)

Przepis na kruszonkę:
1/2 kostki masła (może być margaryna Kasia), 1/2 szklanki cukru, 1 cukier waniliowy, 1 pełna szklanka mąki. Połączyć ze sobą.









I jeszcze kilka fotek:








Dobranoc...

sobota, 17 grudnia 2011

Wieczór rodzinny

Dzisiaj planujemy wieczór rodzinny. Uwielbiam takie wieczory  bez pośpiechu, telefonów, komputera, telewizji... wieczory spędzone z najbliższymi przy czytaniu, przeglądaniu czasopism, przy grach planszowych (nie komputerowych!), rozmowach i koordynowaniu naszych planów. Są cudowne! Ale jest ich coraz mniej,  nasze dzieciaki  robią się coraz starsze  i mają już swoje "małe światy". Dlatego takie wieczory jak dzisiejszy niech trwają jak najdłużej, oby było ich więcej a już na pewno nie mniej (to takie moje ciche marzenie). Życie pędzi coraz szybciej i szybciej, mam czasami  wrażenie jakby czas się kurczył...dlatego trzeba czasami zwolnić...
 Na dzisiejszy wieczór "odkurzyłam" grę w którą już bardzo dawno nie graliśmy -"Osadnicy z Catanu". Ale wcześniej ubieramy choinkę (wreszcie!).
Na tę okoliczność upiekłam cały talerz maślanych ciasteczek bo wiadomo, że ubieranie choinki to bardzo wyczerpująca sprawa ;)




Przepis na ciasteczka znajdziecie  tutaj. Z uwagi na brak w moich zapasach mąki ryżowej, dodałam kukurydzianą.

Rodzinnego wieczoru i Wam życzę!

czwartek, 15 grudnia 2011

Uszatki i coraz gorzej się czuję ...

Tak, zdecydowanie coraz gorzej ...to wstrętne przeziębienie wcale nie chce odpuścić. Katar mam już taki, że w tech chwili pisząc tego posta mam "chusteczkowe tampony" w nosie :)). Tydzień prawie się już kończy a ja ze swoich założonych  planów  nie zrobiłam  nawet 50%. Oj, cienko to widzę..
No ale nic, byle do przodu.. Koniec narzekania!
 Małymi kroczkami, zbliżamy się do Świąt, więc  mieszkanko nabiera barw świątecznych (dominują czerwienie), pachnie suszonymi pomarańczami (część dekoracji na choinkę).



 Pierniczków co to je upiekłam parę dni temu i miały wytrzymać do Świąt coraz mniej (obżartuchy jedne te!)



Dzisiaj moim łakomczuszkom upiekłam muffiny-Uszatki. Wyszły bardzo dobre - troszku dekoracja nie wyszła ale zganiam to na przeziębienie ;)
Proszę, częstujcie się:




Pannę z parapetu przeniosłam do przedpokoju i powstała taka oto dekoracja:





Na drzwiach zawisło serduszko:


 Jutro mam zamiar zrobić szmaciane choinki - pokażę je Wam  na pewno.
A teraz zmykam..

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Przeziębienie i naleweczka cytrynowa

Dopada mnie jakieś choróbsko, ale nie mogę się poddać, bo przecież tyle mam do zrobienia przed świętami, że już sama nie wiem w co mam ręce włożyć. Niby wszystko wstępnie przygotowane, rozpisane, ale cały czas mam wrażenie, że o czymś zapomniałam, że coś pominęłam.
A w związku z  przeziębieniem przypomniałam sobie o „uzdrawiającej” ;)) nalewce cytrynowej co to ją zrobiłam jakieś dwa miesiące temu.
 




Przepis:


1 l spirytusu
1 l wody
7 cytryn
3-4 szklanki cukru


Do gorącej wody wsypać cukier i wymieszać. Pozostawić do wystygnięcia i dopiero wlać spirytus. Pokrojone w ósemki cytryny wrzucić do zalewy i zostawić na 24 h. Przykryć! Po tym czasie przelać wszystko przez sito (można też wycisnąć cytrynki-oczywiście przez sito). Gotowe :)


P.S. Gdzie jest śnieg?





niedziela, 11 grudnia 2011

czwartek, 8 grudnia 2011

Szyszkowa lampa

W sobotę zrobiłyśmy z Drogą A. lampę szyszkową. Znalazłyśmy ją tutaj. Oj, nie było łatwo, uwierzcie mi! A ile żeśmy się szyszek naszukały!! Muszę powiedzieć też, że bardzo przydała się pomoc męska w przyklejaniu szyszek do kuli styropianowej (trzeba uważać aby nie poparzyć się gorącym klejem).
Nie będę omawiać jak się ją robi, bo krok po kroku opisała to Joasia.
 Ja udekorowałam ją kwiatkami zrobionymi z organzy i papieru (dokładniej z papierowego ręcznika kuchennego :)). Dokładnie tak wyglądają z bliska:




A oto sama jej wysokość Lampa Szyszkowa w całej odsłonie:








Lampa jest urocza, magiczna i oderwać oczu od niej nie mogę :))

środa, 7 grudnia 2011

Świąteczne pierniczki

Nadal wprowadzam przedświąteczny nastrój w moim domu. Dziś był czas na pieczenie pierniczków-bez nich nie ma świąt ;) Zapach cynamonu, przyprawy korzennej unoszący się w mieszkanku podczas pieczenia, jest magiczny. Domownicy zaszyci gdzieś w swoich kątkach, nagle pojawiają się w kuchni z uśmiechem na buziach ...cudowny widok!
Ja korzystam z przepisu, który znajdziecie tutaj.













Pierniczki gotowe, uciekam do lektury...