poniedziałek, 30 stycznia 2012

Poszewka na podusie.

Chciałam  pokazać Wam jaką to uszyłam poszewkę na podusie. Zrobiłam "inwentaryzację" w rzeczach moich domowników. Ta poszewka powstała ze starej koszuli mojego męża. W kolejce na poszewki czeka jeszcze kilka sztuk koszul (małych i dużych). Szkoda mi wyrzucić  "coś" co jest prawie dobre, nie zniszczone i co mogłoby jeszcze posłużyć choćby w innej, niż dotychczas roli. Tak więc wykorzystam je i powstanie jeszcze kilka sztuk poszewek i może "coś" jeszcze :)
Oto pierwsza z nich, która docelowo wylądowała u Jaśka w pokoju (to są jego ulubione kolory):




A na koniec kolorowe kwiatki. Te są z mojego zeszłorocznego, letniego balkonu:



Uciekam pod grubiutki kocyk i "zatapiam" się w nowym numerze "Weranda Country".
Życzę wszystkim spokojnego i cieplutkiego wieczoru :))

wtorek, 24 stycznia 2012

Byle do wiosny.

Chciałabym już poczuć zapach wiosny! Zachwycać się błękitem nieba, poczuć ciepło promieni słonecznych, cieszyć oczy  zielonym kolorem i wiosennymi kwiatami a zwłaszcza tulipanami, które wprost uwielbiam :) Cóż mogę poradzić na to, że kocham wiosnę? Chyba nic, przecież to nie grzech ;)) Wszystko budzi się  do życia, z ulic znika szarość - mam wtedy ochotę objąć świat obiema rękami!! Nawet myśli mam wówczas radośniejsze..Aż chce się żyć!
A tymczasem za oknem plucha, zimno, szaro, smutno..brrrrrr.  Musiałam zrobić sobie troszku wiosny na parapecie, bo po prostu oszaleję niedługo! Już mam dosyć zimy a właściwie jakiej zimy?? Jak tu ani mrozu porządnego nie ma, ani śniegu!!! Obłęd jakiś!
A to moja maleńka wiosna:






I do tego haftuję sobie kwiatki, a co! 






Moi drodzy, byle do wiosny!

niedziela, 22 stycznia 2012

Sernik i jabłecznik - będzie słodko.

Dzisiaj chciałam Wam dać przepisy na jabłecznik i sernik z prażonymi migdałami. Piekłam je w piątek na bal gimnazjalny mojego starszego dziecka.  Organizacja balu jest pracochłonna i przede wszystkim czasochłonna. Podzieliliśmy się między rodzicami pracą: zakupy, pieczenie,organizacja, dekoracja stołu, dozór na balu itp. Padaliśmy na twarz wszyscy, zmęczeni byliśmy potwornie ale powiem Wam, że warto było zrobić to wszystko dla naszych pociech. Młodzież bawiła się wyśmienicie, stawili się odświętnie ubrani, pozytywnie nastawieni, uśmiechnięci i żądni zabawy :)) Po przywitaniu wszystkich gości i krótkiej części artystycznej przyszedł czas na Poloneza. Pięknie było i dostojnie!
 Później była już zabawa przy bardziej współczesnych rytmach ;)


Teraz czas na obiecane przepisy.

Jabłecznik

Składniki na ciasto kruche:
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka maki tortowej (ja lubię dodawać krupczatki)
1/2 szklanki cukru
1 kostka margaryny KASIA
3 żółtka
3 łyżki śmietany (18%)
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia


1. Ze wszystkich składników zagnieść ciasto (żółtka oddzielić od białek). Zagniecione ciasto podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować na formie do pieczenia, drugą schować do zamrażalki.
2. Zetrzeć jabłka na grubej tartce, jeżeli są bardzo soczyste można dodać 2 łyżki kaszy manny-wymieszać. Jeżeli lubicie cynamon dodajcie go do startych jabłek.
3. Wyłożyć starte jabłka na rozwałkowanym cieście. Ubić z odłożonych białek pianę i rozłożyć ją na jabłkach. Wyjąć drugą część ciasta z zamrażalki i zetrzeć na tartce (grube oczka) na wierzch jabłek.
4. Piec w temperaturze 180 stopni około 45 minut.







Sernik z prażonymi migdałami.

Składniki na masę serową:
1 i 1/2 kg sera białego (ja ostatnio użyłam półtłustej krajanki "Zarębski")
1 szklanka cukru
2 cukry waniliowe (małe)
2 budynie śmietankowe z cukrem
9 żółtek
1 margaryna KASIA

Składniki na ciasto  kruche:
Patrz składniki na ciasto kruche przy jabłeczniku. 
Ciasto wyłożyć w całości (bez dzielenia) na spód formy do pieczenia.

Masa serowa:
Żółtka z cukrem utrzeć, dodać rozpuszczoną i wystudzoną margarynę, budynie śmietankowe i cukry waniliowe - ucierać. Dodać zmielony  w maszynce lub utarty biały ser. Dokładnie wymieszać. Ubić pianę z białek (można dodać kilka kropel zapachu waniliowego lub śmietankowego)  i połączyć z masą serową. Wyłożyć na ciasto. Wyrównać masę  i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 60 minut. 
Po upieczeniu sernika rzucamy garść migdałów na rozgrzaną patelnię (bez tłuszczu) i prażymy je na lekko złoty kolor. Po uprażeniu posypujemy na wierzch sernika.











To byłoby na tyle :))






poniedziałek, 16 stycznia 2012

Strach na wróble.

Dzisiaj króciutko, wpadłam tylko na chwilkę pokazać Wam jakiego to stracha na wróble wyhaftowałam w międzyczasie. Tak na prawdę to nie wiem co on będzie odstraszał ;))  bo cały jest w "skowronkach" !




Lecę do lektury. Miłego wieczoru wszystkim życzę.

niedziela, 15 stycznia 2012

Dłuuuga lalka - Tilda.

No dobra, nadszedł czas co by pokazać nad czym siedziałam przez miniony tydzień. Powiem Wam, że łatwo nie było zważywszy na to, że moja maszyna do szycia odmówiła posłuszeństwa i wszystko musiałam szyć ręcznie. Koszmar!  A do tego muszę jeszcze zaznaczyć, że jest to pierwsza tildowa lalka jaka uszyłam. Proszę więc abyście były łaskawe przy ocenianiu moich wypocin ;))











Pozdrawiam Was serdecznie.

PS. Buciki były dekoracją świąteczną a teraz służą Tildzie ;)

sobota, 14 stycznia 2012

Placuszki ziemniaczane z wędzonym łososiem.

Przepis ten pochodzi z książki  "Nigella Ekspresowo", którą to dostałam w prezencie na gwiazdkę. W końcu postanowiłam wypróbować przepisy w niej zawarte. Zaczęłam od tych placuszków. Są pyszne i szybkie do wykonania. Fantastyczny pomysł na przekąskę, Po ich zrobieniu stwierdziłam tylko, że następnym razem dodam sól i pieprz aby troszkę wyostrzyć smak placuszków.

Placuszki ziemniaczane z wędzonym łososiem.

3 jajka
125 ml tłustego mleka
2 dymki, drobno pokrojone
2 łyżki oliwy
60 g puree w proszku
40 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soku z cytryny
300 g wędzonego łososia w plastrach
mały pęczek koperku

1. Zmieszaj w szerokim dzbanku jajka, mleko, posiekaną dymkę i oliwę.
2. Dodaj puree w proszku, mąkę i proszek do pieczenia, a na końcu sok z cytryny.
3. Rozgrzej patelnię i nakładaj łyżką małe porcje ciasta.
4. Smaż ok. 30 sekund z każdej strony, aż ciasto się zetnie i zezłoci  (ja piekę troszkę dłużej bo lubię bardziej rumiane placuszki).
5. Kiedy placuszki będą usmażone i nieco przestygną, podziel plastry łososia na niewielkie kawałki i ułóż je na placuszkach.
6. Zrób przybranie z małych gałązek koperku.

Z tych proporcji wychodzi mniej więcej 20-30 placuszków.


Smacznego :)

sobota, 7 stycznia 2012

"Pełna mobilizacja" - może?

Magda ogłosiła na swoim blogu akcję  "mobilizacja", czyli wspólnie dajemy sobie kopa do pracy. Bardzo fajny pomysł, na pewno wart wykorzystania! Ja niestety patrząc realnie na swoje "zdolności"  i mój grafik codziennych zajęć nie dam rady zrobić CODZIENNIE  nowego  projektu. W moim przypadku nie wykonalne - strasznie żałuję. ALE!! Obiecałam sobie, że chociaż raz w tygodniu zrobię jakąś rzecz z moich tildowych książek. Oczywiście pokaże owe "wypociny" na blogu - w każdą niedzielę ( mam nadzieję, że będzie co pokazać). Wreszcie mam mobilizację coby się czegoś nowego nauczyć i wykorzystać pomysły  zawarte w tych książkach.

Pozdrawiam i życzę porządnego kopa do pracy ;)

PS. Madziu, jeszcze raz dziękuję za pomysł.

środa, 4 stycznia 2012

Mulinki, troszkę wspomnień i blog pełen inspiracji.

Kilka dni temu dostałam od mamy mojego męża paczuszkę z drobiazgami do haftowania a wszystko to po pewnej starszej Pani. Mama nie wiedział co z tym zrobić i stwierdziła, że u mnie się na pewno nie zmarnuje. I ma rację :) Ale do rzeczy! Dostałam więc ową paczuszkę i w tym rozgardiaszu świątecznym zupełnie o niej zapomniałam. Wczoraj natchniona przez Joasie z Green Canoe, która to w swoim przedostatnim poście napisała o oczyszczaniu domku z niepotrzebnych rzeczy, postanowiłam również, że wezmę się za porządkowanie. Wzięłam w obroty zalegające  papiery, dokumenty, zajrzałam  do mojej Wielkiej Torby  z przyborami do dekorowania w której to, jak to stwierdził mój mąż - tylko diabła brakuje! I tam znalazłam wcześniej wspomnianą paczuszkę.
Otwieram i oczom nie wierzę! Przede mną ukazały się piękne muliny we wszystkich odcieniach tęczy, kordonki  z 1968r. (to chyba data produkcji), mulinki z Z.P.B H.Sawickiej, kilka sztuk muliny DMC, stareńki i widać własnej produkcji tamborek hafciarski. Cudeńka, po prostu cudeńka!
















Przewijając jeden z kordonków co to się wcześniej rozwinął, natknęłam się na strzępek niemieckiej gazety.


Oj, mówię Wam ciarki mi po plecach przeszły, coś niesamowitego, kawałek historii trzymałam w ręku ...


Wczorajszy wieczór był dla mnie magiczny i wyjątkowy. Przyczynił się do tego jeszcze blog  zapach wspomnień . Blog ten prowadzi Magdalenia. Natknęłam się na niego przypadkiem i strasznie żałuję, że dopiero teraz - muszę jak najszybciej nadrobić zaległości. Miejsce to jest pełne inspiracji z których czerpać będę garściami, zdjęcia cudne. W każdym kątku domu Magdaleni widać dbałość o szczegóły o odpowiednie dekoracje. Pomysły ma nie z tej ziemi! Oczywiście wciągnął mnie niesamowicie a porządkowanie diabli wzięli! Siedziałam do późna i nadrabiałam zaległości. No i się zaczęło! Wyobraźcie sobie, że Magdalenia ma w  kuchni przepiękny kredens. Kredens bardzo podobny, który miała moja ś.p. Babcia Marianna. Przypomniałam sobie jak to ukradkiem wykradałam z niego słodycze, które to Babcia chowała przed wnukami co by ich za jednym podejściem nie zjedli ;) Pamiętam kolor i wzorek ceratki na półeczkach, szufladki z drobiazgami, dzbanuszek, który stał na górnej półce po prawej stronie z babciną biżuterią w środku - Babcia pozwalała mi ją przymierzać :) Ten kredensik był dla mnie zawsze pełen babcinych skarbów.
Pamiętam też pokój gościnny u Babci Marianny. Zawsze czyściutki, wysprzątany, z koronkowymi serwetkami,  z równiutko ułożoną pościelą w szafie i jej zapachem - zapachem piwonii. Pamiętam też ogromne łóżko z posadzoną na środku lalką. Pamiętam stół a na nim paterę z pączkami, które Babcia sama piekła i ten smak...niepowtarzalny, jedyny. Była to osoba o wielkim sercu...ukochana.

I tak ten wczorajszy wieczór mi upłynął, na wspomnieniach...


 PS. Kawałek tamborka jest na zdjęciu, jutro dodam zdjęcie tamborka w całej okazałości.
        Uciekam bo mi mąż zaraz internet odetnie ;))