sobota, 25 lutego 2012

Taka zwykła sobota i nowa surówka przy okazji.

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię soboty! 
W ten dzień nie idąc do pracy nadrabiam to (a przynajmniej się staram), na co nie miałam czasu przez cały tydzień. Lubię wcześnie rano wstać i iść na zakupy na nasz osiedlowy ryneczek ( oczywiście nie zimą, kiedy śniegu po pas i mróz siarczysty). Kupuję na nim owoce, warzywa, mięsko, wędlinę i oczywiście kwiaty - dzisiaj były to tulipany:







 Mam swoje ulubione straganiki i wiem, że nie wcisną mi tam nieświeżych  rzeczy. Lubię ten poranny rozgardiasz, kiedy wpadam do domu z zakupami już od progu wołając : "chłopaki wstawać, zaraz śniadanie!"  Później nastawiam moją ulubioną muzykę i  "tańczę"  przy garach i sprzątaniu. A Wam jak mija przedpołudnie w sobotę, podobnie?
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami nowym przepisem na surówkę, oczywiście szybką, prostą i smaczną - taką jak lubię :)

Potrzebujemy:

1 czarną rzepę
1 por
1 puszkę kukurydzy
od 4 do 5 łyżek majonezu
sól i pieprz

Rzepę obieramy i ścieramy na tartce na grubych oczkach. Por kroimy w krążki. Mieszamy to wszystko z kukurydzą, dokładamy majonez, doprawiamy solą i pieprzem. Gotowe!


Ja podałam ją dzisiaj z pieczonymi ziemniakami i rybą pieczoną w folii.


Surówka ta, świetnie pasuje do ryby - jest wyrazista i ostra w smaku.

Pokażę Wam jeszcze  nad czym tak zawzięcie pracuję i obiecałam sobie, że w końcu ją skończę! Dałam sobie jeszcze tydzień. Ciekawe czy się wyrobię? :)


Jeszcze tylko brakuje mały kawałeczek :)






 Życzę Wam kolorowych snów :)

niedziela, 19 lutego 2012

Woreczek na mydełka i coś słodkiego z ciasta francuskiego.

Jak Wam minęła niedziela? Bo mnie dzisiaj bardzo szybciutko ;) Przed południem wybrałyśmy się z Drogą A na babskie zakupy (bez szanownych mężów). Wylądowałyśmy w Ikea.. wreszcie zakupy bez pośpiechu , oczywiście straciłyśmy poczucie czasu i dopiero pewien telefon przywołał nas do rzeczywistości ;))  Dziękuję za mile spędzony czas :)
Dzisiaj w wolnym czasie uszyłam woreczek na mydełka zapachowe. Brakowało mi takiego. Wyszedł tak:









A teraz coś słodkiego na ząbek. Lubicie ciasto francuskie? Ja je uwielbiam, jest takie wdzięczne, niezwykłe, delikatne i praktyczne. Pasuje do każdego nadzienia i na słodko i na ostro. Ale nie żebym je sama robiła, o nie! Kupuję gotowe już rozwałkowane. Może kiedyś skuszę się i zrobię sama. Dzisiaj zrobiłam kopertki z nadzieniem serowym.

Kopertki z nadzieniem serowym.

Przepis:

- świeże ciasto francuskie 275 g ( polecam Belbake - kupuję w Lidl-u )
- ok. 200 g sera białego (tym razem nie bawiłam się w jego mielenie)
- 2 żółtka
- cukier waniliowy
- cukier do smaku, ok. 3 łyżek (w zależności od kwaśności sera i naszego smaku)
- kilka kropel aromatu waniliowego

Ser, żółtka, cukier i aromat wymieszać w naczyniu.
To ciasto które polecam, jest chłodzone, gotowe do wypieku, zwinięte na papierze do pieczenia. Wystarczy tylko je wyjąć z opakowania i rozwinąć na papierze do pieczenia. Dowolnie uformować kawałki ciasta ( w moim przypadku kwadraciki ) i wypełnić je nadzieniem serowym. 
Uformowane kopertki posmarować jajkiem i piec w rozgrzanym piekarniku  (termoobieg 200 st.) około 15-20 minut ( w zależności od wielkości) na złotobrązowy kolor. 






 

Tym słodkim akcentem kończę, życząc Wam miłego i uśmiechniętego tygodnia!

sobota, 11 lutego 2012

Tildowy strach na wróble i Madziowa sałatka.

W minionym tygodniu w wolnym czasie (a było go baaaaardzo mało) siedziałam nad strachem na wróble. Bardzo spodobał mi się ten w książce "Radosne dekoracje" i pomyślałam, że dobrze  byłoby mieć podobnego. Już wiosną "wyląduje" na moim balkonie i myślę, że będzie fajnym dopełnieniem dekoracji wśród roślin. Oto on:














I jeszcze mam dla Was przepis na sałatkę - pyszną i szybką. Nazwałam ją Madziowa, bo dostałam przepis od koleżanki o imieniu Magda.  Nie wiem czy tutaj zagląda, ale: "Madziu, jeszcze raz dziękuję!"

Madziowa sałatka:

1/2 lodowej sałaty
1 szklanka żurawiny suszonej
płatki migdałów - dwie  garści ;) uprażonych
1 ser feta (niebieski)
sos czosnkowy (jogurt + czosnek + przyprawa tzacyki)

Sałatkę układamy warstwami: sałata, żurawina, ser feta, sos czosnkowy, migdały i powtarzamy.



Spokojnej i pełnej kolorowych snów nocki życzę wszystkim! Dobranoc!

niedziela, 5 lutego 2012

Następna poszewka i pasztet domowej roboty.

W tym tygodniu poczyniłam następną poszewkę na podusię. Oczywiście w kolorach niebieskich bo zamówienie na poszewkę było od Jaśka.




Wczorajsza sobota była bardzo pracowita. Postanowiłam zrobić pasztet domowej roboty. Nigdy dotąd tego nie robiłam, więc strasznie się bałam, że mi nie wyjdzie. Na szczęście przepis, który mam był już wielokrotnie sprawdzony przez osobę od której go dostałam i zawsze pasztecik wychodził pyszny. Ale zanim wzięłam się do jego roboty rzuciłam okiem na składniki i przyszło mi do głowy, że niektóre mięska ugotuję osobno, razem z włoszczyzną i przy okazji robienia pasztetu z wywaru mięsnego będę miała bazę na zupę. Włoszczyznę wyjęłam wcześniej co by się nie rozgotowała i odłożyłam na sałatkę warzywną. Także podsumowując: przy robieniu pasztetu mamy jeszcze zupę i sałatkę warzywną.

Pasztet.
0,5 kg karczku
0,5 kg wołowiny (ja dałam mniej wołowiny ale dołożyłam 2 udka z kurczaka i kawałek filetu)
0,25 kg boczku
0,2 kg wątróbki
4 jajka
2 czerstwe bułki kajzerki
1 łyżka soli
1 łyżka pieprzu
1 łyżka gałki muszkatołowej (ja nie dałam bo nie lubię) dodałam za to cząber i majeranek
słonina w plasterkach
10 sztuk ziela angielskiego
2 listki laurowe

1. Do garnka włożyć karczek, wołowinę, udka z kurczaka, filet drobiowy, włoszczyznę, ziele angielskie, sól, pieprz i liście laurowe. Gotować do miękkości.  W osobnej, osolonej wodzie zagotować boczek.
2. Mięso odcedzić z wywaru, to samo zrobić z boczkiem. W wodzie gdzie gotował się boczek ugotować wątróbkę drobiową. Po ugotowaniu wyjąć i namoczyć w niej bułki.
3. Ostudzone mięso przepuścić przez maszynkę razem z bułką i wątróbką.
4.Do masy mięsnej dodać przyprawy i jajka, następnie wyrobić.
5. Masę przełożyć do dużej formy keksówki, lub dwóch małych, na wierzch ułożyć plastry słoniny (ja nie ułożyłam bo zapomniałam ją kupić). Piec około 1,5 godziny w 180 st. Wystudzony pasztet owinąć w folię aluminiową lub papier (by nie obsychał).








Nam bardzo smakuje pasztet z dodatkiem żurawiny. Pycha!