poniedziałek, 28 listopada 2011

Miesiąc spadających liści.

Listopad ma się już ku końcowi, ostatnie liście spadają z drzew, pogoda za oknem nijaka, śniegu brak i atmosfera wokół na razie świąt nie zapowiada. Dekoracji świątecznych w moim domku na razie nie zobaczycie. Nie spieszy mi się...W końcu mamy jeszcze listopad.
W ubiegłym roku o tej mniej więcej porze, byłam z mężem w Kazimierzu Dolnym (bez dzieci, a co!).To niezwykłe, urocze małe miasteczko przyciąga wyjątkową, wręcz bajeczną atmosferą. W tym roku już tam nie zajrzymy, ale może uda się za rok :)