sobota, 10 maja 2014

Janówkowy klimat...

Oj, działo się tam dzisiaj...musiałam odreagować stres z całego tygodnia. Czyściłam, przestawiałam, układałam...zarobiona byłam po łokcie. Oczywiście na takie odreagowanie pojechałam z samego rana sama. Małżonek był w pracy a nawet gdyby był w domu to chyba  nie odważyłby się pojechać ze mną. Ale do rzeczy: sprzątam, przestawiam, kombinuję co by wszystko grało i jakoś wyglądało, pot z czoła mi leci, zupełnie nie zwracałam uwagi na czas... aż tu nagle zjawia się mój ślubny, rozgląda się i od progu mówi: to tutaj nie pasuje, a to schowaj bo wiocha!!! No, myślałam, że mu ścierą po łbie zdzielę! Niewdzięcznik! 
Też tak macie? 
Po chwili jednak widząc moją minę opamiętał się i szybko zszedł mi z oczu. Dobrze zrobił ;) 







































Stary bilet znaleziony podczas remontu.




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznej niedzieli :) 
Kasia