czwartek, 15 grudnia 2011

Uszatki i coraz gorzej się czuję ...

Tak, zdecydowanie coraz gorzej ...to wstrętne przeziębienie wcale nie chce odpuścić. Katar mam już taki, że w tech chwili pisząc tego posta mam "chusteczkowe tampony" w nosie :)). Tydzień prawie się już kończy a ja ze swoich założonych  planów  nie zrobiłam  nawet 50%. Oj, cienko to widzę..
No ale nic, byle do przodu.. Koniec narzekania!
 Małymi kroczkami, zbliżamy się do Świąt, więc  mieszkanko nabiera barw świątecznych (dominują czerwienie), pachnie suszonymi pomarańczami (część dekoracji na choinkę).



 Pierniczków co to je upiekłam parę dni temu i miały wytrzymać do Świąt coraz mniej (obżartuchy jedne te!)



Dzisiaj moim łakomczuszkom upiekłam muffiny-Uszatki. Wyszły bardzo dobre - troszku dekoracja nie wyszła ale zganiam to na przeziębienie ;)
Proszę, częstujcie się:




Pannę z parapetu przeniosłam do przedpokoju i powstała taka oto dekoracja:





Na drzwiach zawisło serduszko:


 Jutro mam zamiar zrobić szmaciane choinki - pokażę je Wam  na pewno.
A teraz zmykam..